poniedziałek, 10 marca 2008

Freixenet Ash Tree Estate 2005 - NIE


Kraj: Hiszpania


Barwa: czerwone


Rocznik: '05


Szczep: Shiraz, Monastrel (50/50)


Cena: ok. 25 zł (Real)




Opis: Piątkowy wieczór. Byłam zmęczona, zniecierpliwiona faktem, że w sobotę czeka mnie uczelnia zamiast długiego spania. Potrzebowałam chyba jakiegoś babskiego różowego albo któregoś Balance. Ash Tree Estate nie do końca trafiło mi w nastrój, chyba dlatego oceniam na NIE. Ale było ciekawe - w nosie zdecydowanie dominująca nuta suszonych jabłek. Producent zapewnia, że także białego pieprzu... No niech mu będzie, chociaż jakoś nie jestem do tego przekonana.
W smaku pierwszy łyk trochę mnie odrzucił. Do jabłek dołączyły śliwki i inne owoce. Bardzo charakterystyczny i trochę dziwny. Na poczatku rzeczywiście smakuje trochę jak kompot z suszu! Taki jak robi się na Boże Narodzenie... Po chwili rozwija się pozostawiając ostry posmak. Strasznie lubię takie mieszanki. To niezłe wino. Niestety nie w moim klimacie.

4 komentarze:

Paweł Stempniak pisze...

Uwielbiam kompot z siusiu ;)
Jak dla mnie to wystarczająca rekomendacja.
Ale czy ktoś nie ze Wschodu w ogóle wie co to kompot z suszu? huh?

Marta M. pisze...

Cóż, jeśli nie wie, powinien zdecydowanie spróbować Ash Tree Estate.
Sam kompot fakt, wypijalny (nienawidziłam go będąc dzieckiem...), w Święta szczególnie, bo klimat jest bardzo sprzyjający. Niestety nie za bardzo mi podpadło w mieszance kompot + sfermentowane winogrona. Bo umówmy się, żeby było naprawdę świątecznie potrzebny jest albo kompot, albo wino...

Czako pisze...

Ciekawe. Też kiedyś próbowałem i pisałem o tym winie i też mi nie podeszło ale z zupełnie innych powodów. Pachniało zbyt delikatnie, smakowało jak rozwodnone i rzeczywiście zostawiało pikantny posmak. Choć swoją butelkę wypiłem przeszło rok temu kiedy mój nos nie rozróżniał jeszcze prawie żadnych aromatów więc możę stąd marne wrażenia. Zastanawia mnie natomiast że piszesz, że to niezłe wino, że strasznie lubisz takie mieszanki i że nie w twoim klimacie...no to jak to w końcu jest ?:) pozdrwiam.

Marta M. pisze...

To jest tak, że bardzo lubię próbować win charakterystycznych, innych, trochę eksperymentalnych. Sprawiają, że rozwijam swoje podniebienie i nos. Czuję, że otwiera mi się przy nich "winny światopogląd". Nie zawsze jest jednak tak, że te eksperymentalne wina trafiają na listę moich ulubionych. Tak właśnie było z Ash tree estate. Pozdrawiam!