piątek, 4 lipca 2008

Wina Rodyjskie - Emery

Wiem, wiem, jestem niedobra - znów miesiąc się nie odzywałam. Doktorze, czy mój blog umrze??

Czas jednak opisać wakacyjne winne przygody :) Czy wiecie, że Rodos ma ponad 2400-letnią tradycję winiarstwa? Że poza Retsiną, Soumą i Ouzo, można tam spróbować wina z wyjątkowych winogron? Że dwaj najwięksi producenci - Cair i Emery słyną z najwyższej jakości trunków? Nie słyszeliście? To dobrze, bo to bzdury! Propaganda pod turystów.
Snując się po Rodos próbowaliśmy najróżniejszych win, zaglądaliśmy do przeróżnych miejsc z winiem związanych. Trafiliśmy także do starej rozlewni Emery w mieście Rodos (niestety skończyło się na pogaduchach z pracownikami, bo na teren rozlewni nie wpuszcza się turystów - psia kość, a na stronie pisali, że tam też można pozwiedzać...) oraz do showroom'u i winnicy we wsi Embona, w górach. W Embonie Emery zaprosiło nas na degustację, gdzie w brudnych, maciupkich kieliszkach mogliśmy spróbować... najtańszych win ichniejszej produkcji. Na pytanie, czy możemy napić się czegoś lepszego, obsługująca nas pani oznajmiła, że droższych win nie dają i że możemy sobie najwyżej kupić butelkę w sklepie. Próbowaliśmy wydobyć jakieś informacje o historii firmy, odmianach winorośli, leżakowaniu wina, różnicach między poszczególnymi winami, ale ku naszemu zdziwieniu, obsługa nie miała o tym pojęcia. Dowiedzieliśmy się tylko, że w całej firmie nie ma ani jednej drewnianej beczki...
Planowałam większe zakupy, ale odeszłam jedną butelką ponoć najlepszego wina (odezwę się jak je otworzymy) i zaczęłam myszkować po terenie winiarni. Znalazłam tylko stalowe silosy, skrzynki z pustymi butelkami. W okolicach nie widziałam ani jednej winorośli... To tyle jeśli chodzi o "winnicę"...
Prawda jest taka, że większość winogron przyjeżdża na Rodos z kontynentu. Produkuje się z nich średniej jakości wino, które jest rozlewane do butelek i opisywane certyfikatami regionalnymi przyznawanymi nie wiem na jakiej podstawie.
To nie Madera z zapierającą dech historią wyjątkowego wina - winiarskie Rodos jest nudne, rozdmuchane pod bezmyślnych turystów i pozbawione duszy. No, przynajmniej w kwestii win sprzedawanych komercyjnie. Oddać honor wyspie muszę za wino domowe, które dostać można w miejscowych tawernach. Ono naprawdę podbiło moje serce i pozwoliło uwierzyć, że gdzieś tam, z dala od turystycznych jarmarków są ludzie, którzy wciąż pamiętają jak wino robiło się owe 2400 lat temu.

Ps. Dziękuję wszystkim czytelnikom Blipa (okienko po prawej, na dole) za smsy i kibicowanie nam w trakcie wakacji. Bardzo nam Was brakowało!

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Z win Emery próbowałem tylko Mythiko i wydawało się słabsze niż te wina ze spółdzielni CAIR, które próbowałem. Co oczywiście nie znaczy, że Emery jest słabsza od CAIR, daleki jestem od uogólnień. Inne wina greckie opisane na sstarwines można znaleźć tu.

Pzdr, sstar.

Marta M. pisze...

sstar, dzięki za komentarz! :D
Odwiedzałam Was pare razy, katalog win naprawdę imponujący. Ale strasznie sypie Wam się strona, nie wiem czy to tylko u mnie, czy w ogóle, ale ciężko się tam połapać, reklamy wjeżdżają na treść. Bez urazy - mam do Was wielki rispekt :), ale jakoś czuję, że tak świetna treść zasługuje na lepszą oprawę. Pozdrawiam,
Marta M

NHG pisze...

To co piszesz o pochodzeniu winogron to kompletna bzdura. Byłem dzisiaj w winiarni Emery i widziałem jak winogrona były zworzone pickupami z lokalnych (mini) "plantacji" winogron. Same "plantacje" też widziałem na własne oczy - były oddalone o 10-15 min drogi od winiarni i były mniej i bardziej zadbane, tj. w niektórych winorosla piely sie na 1.5-2 wysokości a w innych miały około 1m. Wydaje mi sie że winiarnia skupuje winofrona od lokalnych rolników.